Kalendarz biurkowy - piramidka

Nie jestem urzędniczką, lecz biurko to niezwykle ważny element mojego zawodowego życia. Spędzam przy nim długie godziny. Biurko, zegar, organizer, kalendarz... A raczej kalendarze. Bez nich - bez znakomitej organizacji czasu - nie mogłabym być graficzką. Choćbym nawet miała największy na świecie talent. Bo chociaż grafika jest zawodem artystycznym, twórczym, wymaga skupienia i często odbywa się w samotności - to w statecznym rozrachunku jest jednak poniekąd pracą zespołową, bo w odniesieniu do klienta. Ten zaś narzuca nam swoje oczekiwania, potrzeby, gusta. A przede wszystkim termin wykonania zamówienia. Dlatego, jako graficzka, zawsze się spieszę i wręcz obkładam kalendarzami.

Mam ich różnego rodzaju - elektroniczne, książkowe, wiszące. Lecz moim ulubionym i tym, na który zerkam najczęściej - bo znajduje się właśnie na biurku, przy którym non stop siedzę - są kalendarze w kształcie piramidki. Używam ich od bardzo wielu lat, gdyż po prostu się sprawdzają a zarazem stanowią w mojej przestrzeni (na którą jestem wrażliwa, jako artystka) ciekawe urozmaicenie.

Kalendarze takie pamiętam jeszcze z dzieciństwa - więc być może lubię jej także dlatego, że mam do nich sentyment. Mają trzy "ściany" - jako że mają kształt piramidki. Na każdej z nich znajdują się cztery miesiące. Niezbyt gęsto, ułożone tak, że istnieje możliwość wykonywania na nich skromnych notatek. Układ jest bardzo przejrzysty, co ułatwia mi pracę. Kalendarz jest też dość wąski - nie zajmuje wiele miejsca na moim biurku.